czwartek, 8 marca 2012

#114. Dzień mądrych decyzji.

Witajcie!
Nie było mnie, gdyż musiałam poświęcić trochę czasu na przemyślenia. Dość ważne, bo dotyczące studiów. Co postanowiłam? Zdecydowałam się na rezygnację z filologii i dalsze studia na historii. Zajęcia na filologii przestały sprawiać mi przyjemność, chodziłam na nie "z musu". A tego właśnie chciałam uniknąć. No cóż. Czasem bywa tak, że żeby dojść do tego, co lubimy, w czym "chcemy siedzieć". Od razu poczułam się lżej, jest mi z tym dobrze. Naprawdę. 
W związku z powyższym - posty będą pojawiać się częściej. :)
No i... Wszystkiego dobrego, Kochane, z okazji Naszego Święta. Życzę Wam, Nam samych dobrych decyzji, sukcesów, unikania bubli kosmetycznych, zdrowych włosów i paznokci, właściwych mężczyzn u boku. :)
Kwiatek dla Was.

Ściskam,

sobota, 3 marca 2012

#113. Arrivederci, czyli lutowe zużycia.

Hej hej!
Dłuuugo mnie tu nie było. I będzie pewnie tak, dopóki nie ogarnę się z nowym semestrem. Nie mam czasu na nic. Postaram się pisać notki na zapas. Lubię pisać, nie chcę zostawiać bloga. 
Wracając do tematu. Luty był miesiącem, w którym starałam się zużyć wiele kosmetyków, ze względu na spodziewane prezenty urodzinowe. :) Zużywanie idzie mi nadzwyczaj opornie, ale w postanowieniu trwam dzielnie. Tadam!


10 pełnowymiarowych produktów! Jak na mnie to całkiem sporo. :) Od lewej strony do prezentacji stawili się:
1. Sephora, żel pod prysznic o zapachu Creme Brulee - cudowny zapach! Intensywna wanilia ze śmietanką, robił całkiem fajną pianę i był dość wydajny. :) 
2. Ziaja, Dwufazowy płyn do demakijażu oczu - hm. Musiałam się trochę namachać, żeby dokładnie zmyć makijaż. W dodatku trochę piekły mnie oczy, gdy przez przypadek płyn dostał się w niepowołane miejsce.
3. Original Source, Hand Wash Raspberry & Vanilla - niesamowicie intensywny, piękny, "jadalny" zapach. Długo utrzymywał się na dłoniach. :)
4. Próbka masła do ciała TBS (Shea) z odNiecierpkowej paczuchy - wycisnęłam do małego pojemniczka i używałam jako krem do rąk. Świetnie sprawdziło się w tej roli. 
5. Bielenda, Granat - masło do ciała - dobry produkt. Pisałam o nim tutaj -> Klik!
6. Garnier Fructis, szampon wzmacniający - szału nie robił, za to ładnie pachniał. :)
7. Ziaja Herbikaplant, krem bionawilżający - mój ulubiony krem pod makijaż. Niedługo recenzja. :)
8. Isana, deo roll-on w wersji Exotic - od kiedy używam Blokera Ziaji, używam też tanich dezodorantów, chyba że złapię coś w promocji. Ten jest ok.
9.  Garnier, Naturalna Pielęgnacja, Odżywka z drożdżami piwnymi i granatem, o której więcej przeczytacie tutaj -> Klik!
10. Vivaderm, Antybakteryjny żel do mycia, który był bohaterem tego posta -> Klik!
11. Maseczka rozgrzewająca z poprzedniej odNiecierpkowej paczki - mordka była po niej taka, że hej! :)

To by było na tyle. Bardzo mocno Was ściskam, wiecie, że podczytuję. Słońce za oknem daje mnóstwo energii do działania, dzisiaj wpadłam na pomysł serii makijaży inspirowanych. Co Wy na to? ;)



niedziela, 26 lutego 2012

#112. Mieszane uczucia...

Hej hej!
Pojedyncze minutki, które mam wolne, wykorzystuję, żeby dodać post na temat podkładu, który wywołał we mnie tytułowe mieszane uczucia.

Bell, Professional Perfect Skin, Mat Make Up Fluid Długotrwale Matujący
Long Lasting, Oil-Free, Sebum Control
10 Porcelain


Produkt otrzymujemy w 30-sto gramowym opakowaniu z pompką. Na dokładne pokrycie całej twarzy wystarcza mi półtorej "pompki" produktu, "porcje" dawkowane przez pompkę są dość duże.


Opakowanie nie jest jednak przezroczyste, przez co nie widzimy, ile produktu jeszcze zostało. Poznaję, że produkt się kończy dzięki temu, że pompka lekko sapie (:D) przy naciskaniu, "transport" płynu jest utrudniony. Pompka w żadnym wypadku nie zacina się

Kilka słów od producenta oraz skład (zdjęcia można powiększyć przez kliknięcie na nie):



Na składach się nie znam, miałam pewien pomysł co do jego analizy, ale zajęłoby mi to sporo czasu, więc odpuściłam. Zainteresowane pewnie i tak zajmą się tym same. 
Jak podkład spełnia obietnice producenta? Z "lekką i aksamitną formułą" się zgodzę. Nakładam go palcami, nie robi smug, gdy nałożyłam go pędzelkiem do podkładu, także ładnie się rozprowadzał. "Matowy efekt makijażu przez wiele godzin"? No luuudzie. Po trzech, góra czterech godzinach, świecę się jak bombka. To zdecydowanie nie jest "wiele godzin". "Optycznie wygładza cerę" - oj tak. Tutaj przyznaję rację. Buzia jest gładka, do momentu gdy zacznie się świecić, a fluid zacznie się wycierać, bo się wyciera. I to niedługo po tym, jak zniknie efekt zmatowienia. "Kamufluje przebarwienia i drobne niedoskonałości" - o tym przekonacie się za chwilę, jak zaprezentuję drastyczne zdjęcia. Wg mnie drobiazgi są dość dobrze ukryte. "Nie powoduje efektu maski" - racja. A, nie powiedziałam jeszcze o zapachu. Otóż jest, i mnie drażni przy aplikacji.
A teraz kilka słów o kolorze. Ja posiadam najjaśniejszy, bo bladzioch ze mnie. I, pomimo tego, że na  zdjęciu poglądowym prezentuje się dość ciemno, to dopasowuje się do koloru skóry.



Czas na drastyczne zdjęcia, tylko dla osób o mocnych nerwach. :p
Twarz bez makijażu, bez PS'a - nie znam się, co tu dużo mówić. Poprawiona tylko ostrość zdjęć.


Sam podkład. Widać lekki mat, chociaż szału to on nie robi.


A tutaj mamy już podkład + korektor (Essence Stay All Day Concealer) + puder (Bell Pocket 2 Skin Mat Pressed Powder)


No i kompletny makijaż (oczy: Inglot 354 m, liner z Sephory w kolorze 05 prune, tusz Wibo Volume Extreme, brwi - paletka ELF; róż - Catrice Defining Duo Blush 010 Raspberry Ice Cream, bronzer - Essence Mosaic Compact Powder, rozświetlacz - Kobo Luminous Baked Colour 311 Apricot Glow).

Jeśli jeszcze jakoś się trzymacie, to krótko podsumuję:
Co? Bell, Professional Perfect Skin, Mat Make Up Fluid Długotrwale Matujący: Long Lasting, Oil-Free, Sebum Control, 10 Porcelain
Gdzie? Drogeria Natura, mniejsze drogerie niesieciowe, internet
Za ile? W promocji ok. 17/18 zł, normalnie ~22 (?) zł.

W moich oczach produkt wypadł bardzo średnio. 
W sumie to cieszę się, że już się kończy.
Zasługuje na
2+

Pozdrawiam serdecznie,


piątek, 24 lutego 2012

#111. Granatem go! :)

Hej hej!
Zanim przejdę do tytułowego rzutu granatem, chwilkę poględzę, bo dawno mnie tu nie było.
A dlaczego mnie nie ma? Mam tak napięty plan zajęć, że moja głowa tego nie ogarnia i po powrocie do domu mam ochotę tylko na sen. Biorąc pod uwagę, że w trakcie poprzedniego, dość luźnego semestru, schudłam 10 kg, to już się boję, co będzie teraz. Krótko mówiąc - zamiast diety proponuję drugi kierunek studiów. Najlepiej, żeby wydziały różniła odległość połowy miasta. :D
W czasie, gdy mnie tutaj nie było, złapało mnie mini-choróbsko, ale dzielnie z nim walczę, powoli odzyskuję głos. Wszystko zmierza ku lepszemu. Egzamin z literatury, zdawany w gorączce, odhaczony. Została jeszcze poprawka z prahistorii, ale chyba wybiorę się na nią dopiero 6. marca, ten tydzień będzie jednak zbyt napięty. Spokojnie, nikt mnie nie popędza, wszystko się zrobi. :]

No dobra, teraz czas na granat. :)

Garnier, Naturalna Pielęgnacja - Odżywka, Drożdże Piwne i Owoc Granatu, Włosy Cienkie, Bez Objętości - Linia Volume


Kilka słów od producenta:


Odżywka ma przepiękny, owocowy zapach, który długo utrzymuje się na włosach. Współpraca z nią to czysta przyjemność. Moje włosy nie są co prawda cienkie, ale pozbawione objętości owszem. Są także bez blasku. A raczej były, bo przy współpracy tej odżywki z olejami odzyskały zdrowy blask. Stały się mięciutkie i łatwe do układania, po użyciu odżywki nie było żadnego problemu z rozczesaniem zarówno mokrych, jak i suchych już włosów. Minusem jest tu ciężkie w użyciu otwarcie. Niby ładne, stylizowane na listek, ale otworzyć to na mokro... Eee.


Otwór ani za mały, ani za duży - w sam raz. Odżywka jest jednak bardzo gęsta i miałam problem, żeby wydobyć ją, gdy zaczynała się kończyć (tak tak, zobaczycie ją w zużyciach lutego :)).


Dla zainteresowanych - skład:


Co? Garnier, Naturalna Pielęgnacja - Odżywka, Drożdże Piwne i Owoc Granatu, Włosy Cienkie, Bez Objętości - Linia Volume
Gdzie? Wszelkie drogerie, supermarkety...
Za ile? Ok. 8 zł, w promocjach poniżej.

W moim odczuciu produkt zasługuje na mocną
4+

Pozdrawiam Was serdecznie,


poniedziałek, 20 lutego 2012

#110. Same ciekawe rzeczy. ;)

Przepraszam Was bardzo za nieobecność, ale sesja u mnie jeszcze trwa, niestety. Skończy się prawdopodobnie dopiero w następny wtorek. :/
Serdecznie dziękuję za wszystkie życzenia urodzinowe! Nie ma to jak blogosfera. ;)
Dziś post szybciutki, pochwalę się prezentami. ;p

Dwa nowe Inglociaki od Kuzynek:



Zegarek od A. Śmieją się ze mnie, że taki wielki. Przynajmniej będę mogła sobie patrzeć z daleka, noszę minusowe soczewki. ;p


Oczywiście moc prezentów od Teściów. 


Prezenciki od Niecierpka. Kochana, dziękuję bardzo. W końcu przetestuję masła z TBS i inne ciekawe rzeczy. :*


No i wymianka z Mallene, w paczuszce znalazły się same wspaniałości. Dziękuję, kochana! Wyczekuj paczuchy! :*


Dostałam także perfumy Little Black Dress (jedne z moich ulubionych) od Mamuśki i książkę Hołowni "Ludzie na walizkach. Nowe historie" od Dziewczyn z roku. :) Aaa. I bransoletki od Yves Rocher, jeśli one się liczą. Postanowiłam, że po sesji zrobię sobie sama prezent. Ale o tym kiedy indziej. :)

Jeszcze raz dziękuję Wam za wszystkie życzenia. W przygotowaniu jest kilka recenzji, zdjęcia są. Muszę je tylko napisać. Może czwartek bądź piątek będzie dniem przełomowym. :p

Ściskam,

środa, 15 lutego 2012

#109. And the Winner is...

Hej hej!
Jestem piekielnie zmęczona, ale dałam słowo co do umieszczenia wyników rozdania w ciągu trzech dni. A że właśnie sobie o tym przypomniałam, więc przybywam! :)
Najpierw jednak chciałabym Wam serdecznie podziękować za udział, zgłosiło się aż 130 osób! Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną i będziecie aktywnie uczestniczyć w życiu bloga. Poza tym - wiele polecanych  przez Was kosmetyków chętnie wypróbuję. :)
Nie przedłużając - wyniki. Random.org spośród 411 losów wybrał ten jeden jedyny, a jest nim...


Pod numerkiem 128 kryje się...


Kamyczek!

Gratuluję! Proszę Cię o kontakt mailowy (mój adres: niczym.motyl@gmail.com). Nagrodę, czyli tytułowe 21 Drobiazgów wyślę Ci w ciągu 10 dni od otrzymania adresu.

Pozdrawiam serdecznie,

poniedziałek, 13 lutego 2012

#108. Eee... Trzeci krzyżyk? :D

Hej hej! :)
Notka dodana automatycznie. Dlaczego? Dlatego, że gdy Wy czytacie post, ja w tym czasie zapewne:
a) uczę się na kolokwium,
b) jestem na kolokwium - trzymajcie kciuki!,
c) odbieram prezenty ^^,
d) goszczę rodzinkę na imprezce.

[źródło]

Dlaczego? No, już skreślam cyferki do trzydziestki. :D Pewnie w tygodniu / w weekend będzie post z prezentami. :p
Mhm, jeszcze. O 12.00 zakończyło się rozdanie, późniejsze zgłoszenia nie będą brane pod uwagę. Wyniki ogłoszę w ciągu trzech dni, a nagrodę wyślę (z przyczyn niezależnych ode mnie) w ciągu dziesięciu dni od otrzymania adresu wylosowanej osoby. :)

Ściskam!