piątek, 8 lutego 2013

PD: E.L.F., Complexion Perfection.

Hej! :)

Uroczyście oświadczam, iż wczoraj zakończyłam sesję! :)
A dziś zaczęłam urodzinowy weekend, upiekłam ciasto na tort... Oddałam krew, panie w punkcie śmiały się, że to z okazji urodzin. :p

Dziś mam dla Was recenzję doskonale zapewne znanego pudru E.L.F. Complexion Perfection. Zapraszam! :)


Bohater: E.L.F. Complexion Perfection, puder wyrównujący koloryt cery.

Od producenta / opis: "Znakomity puder Complexion Perfection wyrównujący koloryt cery, wszelkie niedoskonałości twarzy w postaci mozaiki czterech osobnych kolorów, każdy z nich ma swoje indywidualne zastosowanie, od firmy E.l.f. Studio. Matujący puder wyrównujący koloryt skóry, dzięki któremu uzyskasz zdrowy i promienny wygląd. Ten innowacyjny produkt składa się z czterech kolorów: niebieskiego, żółtego, różowego oraz zielonego. Maskuje zaczerwienienia i rumieńce. Likwiduje też oznaki zmęczenia. Jest niesamowicie lekki, nie powoduje uczucia ciężkości, ponadto wchłania nadmiar sebum. Produkt nie testowany na zwierzętach." [źródło]


Opakowanie: Czarna kasetka z mocnym "klikiem", wyposażona w lusterko. Bardzo estetyczne. Po otwarciu ukazuje się nam bardzo estetyczna mozaika czterech kolorów: żółtego, niebieskiego, zielonego i różowego. Ponadto jest zabezpieczony folią.

Działanie: Po muśnięciu pędzlem powierzchni pudru, wszystkie kolory mieszają się w biel. Czytałam opinię, że puder bieli twarz. Ja jestem bladziochem, więc u mnie tak to nie wygląda. Nie mam problemów z zaczerwieniami, więc traktuję ten kosmetyk jako puder matujący. I w tej roli sprawdza się doskonale. Nakładam go na twarz ok. 8. rano, o 15. jeszcze widziałam jego działanie (mam cerę mieszaną). Nie zauważyłam, żeby zapychał cerę. Sprawdza się doskonale. :)


Cena: ok. 20 zł.
Gdzie kupić? Drogerie internetowe, allegro. Ja swój kupiłam tutaj: klik!

Pozdrawiam cieplutko! :)





środa, 6 lutego 2013

PD: Bell, Lip tint nr 5. :)

Hej! :)

Bezsenność. Straszna sprawa. Chociaż wczoraj się przydała, przynajmniej poduczyłam się na egzamin. Miałam małą rozterkę, czy na pewno pisać o tej porze, czy sobie odpuścić. Ale pamiętam, że przy okazji posta o zakupach prosiłyście o swatch tudzież recenzję Lip Tintów marki Bell. A więc, tadam! Przed Paniami numer 5. :)


Bohater: Bell, Permanent Make-Up Lip Tint w kolorze nr 5.

Od producenta: "Formuła kosmetyku typu "long lasting" sprawia, że kolor trzyma się niezwykle długo od momentu aplikacji. Specjalne składniki barwią naskórek ust, co gwarantuje efekt przypominający makijaż permanentny. Wybrany kolor po prostu "wtapia się" w usta po aplikacji, zapewniając długotrwały makijaż. Kosmetyk nie ściera się z ust, dzięki czemu nie pozostawia nieestetycznych śladów np. na szklance czy kieliszku. Innowacyjna, lekka formuła, pozbawiona olejków i wosków, gwarantuje też całkowicie nowy, satynowy efekt. Usta wyglądają niezwykle świeżo, naturalnie i kusząco. Dodatkowym atutem jest specjalnie dopasowany aplikator, który umożliwia precyzyjne rozprowadzenie formuły produktu na ustach." [źródło]


Opakowanie: Błyszczykowa tubka z "symulacją" koloru na uchwycie/zakrętce i oznaczeniem numerycznym koloru na szczycie.



Aplikator: Typowa gąbeczka, którą najczęściej spotykamy przy błyszczykach, może odrobinę sztywniejsza.

Zapach: Taki lekko... Owocowy? Coś w stylu gumy balonowej.

Kolor: Intensywny róż. Poniżej próbka koloru na dłoni, nie mazałam bardziej, bo z plamami po próbach w drogerii chodziłam dwa dni. :p


Konsystencja: Lekka, dość wodnista, dzięki niej produkt łatwo ślizga się po ustach.

Działanie: Produkt spełnia działanie tzw. "farbki do ust". Będąc cały dzień w domu sprawdzałam jego trwałość. Normalnie jadłam, piłam. Trzymał się co najmniej 6 godzin. Po jakichś trzech, może czterech godzinach, zaczął się ścierać, pozostawiając niezbyt estetycznie wyglądające plamy. Przy zastosowaniu pomadki ochronnej pod produkt, można uniknąć tego efektu. Jak każdy produkt do ust o matowej formule, potrafi brzydko podkreślić wysuszone skórki, więc zdecydowanie polecam zastosowanie pomadki ochronnej. Chwilę po aplikacji delikatnie mrowi w usta, można wyczuć, że "wżera się" w naskórek. 



Moja opinia: Mnie produkt odpowiada. Za niską cenę mamy trwały kosmetyk do ust o dość dobrej jakości, ALE stosowany z pomadką ochronną. Bardzo podoba mi się kolor, intensywny, malinowy róż. Posiadam jeszcze jeden, nr 4, ale o nim kiedy indziej. :) 


Cena: ok. 10 zł.
Wybór kolorów: 6.
Gdzie dostaniemy? Tam, gdzie dojrzymy szafy Bell. Jeden kupiłam w Drogerii Natura, drugi w Hebe.

Pozdrawiam cieplutko! :)

piątek, 1 lutego 2013

Makijaż Dnia: Kolor! :)

Hej! :)

Mam dziś dla Was makijaż. I już wiem, że muszę poszukać porządnego programu do obróbki zdjęć, bo mój sprawdza się masakrycznie. :p

Wrzuciłam na powieki odrobinę koloru - fiolet i brzoskwinię. Połączenie wydało mi się ciekawe, ale czy dla mojego koloru oczu... No nie wiem. A jako że to w sumie moje pierwsze poczynania z kolorami (błysnęła myśl - po to mi te Sleeki, skoro i tak używam tylko brązów? :p), są dość stonowane i delikatne, a światło nie sprzyja. Mnie makijaż wydawał się całkiem kolorowy. :p

Lista użytych produktów znajduje się na końcu posta. :)






Twarz: podkład Rimmel Match Perfection (010 Light Porcelain), korektor Bell Multi Mineral (nr 1), puder ELF Complection Perfection, Sleek Face Form - bronzer i rozświetlacz (odcień Light), róż Inglot (nr 68).
Oczy: ELF Eyelid Primer (Sheer), z palety Sleek Paraguaya - Sandstone, Redstone, Persian Orange (w ogóle nie widać :/), Sleek Ultra Matts Darks - Highness, tusz Lovely Spectacular Me, brwi - ELF Eyebrow Kit (Light).
Usta: pomadka Avon Extra Lasting (Cappuccino), bezbarwny błyszczyk Avon.

Pozdrawiam! :)
N.

sobota, 26 stycznia 2013

Wokół Ślubu: Fryzura?

Hej!

Tak się za Wami stęskniłam, że nie mogę wytrzymać dnia bez napisania posta. Do tego skombinowałam lepszy aparat, który planuję opanować, spodziewajcie się lepszych zdjęć. :)

Wierne Czytelniczki okołoślubnych postów - wypatrujcie tych, które w tytule mają "WŚ" (szczegóły po prawej stronie). :)

Dziś zabrałam się za przekopywanie portalu zszywka.pl w poszukiwaniu fryzury ślubnej, która pasowałaby do mnie, moich włosów i całej ślubnej stylizacji, sukienkę możecie podejrzeć np. tutaj, klik. Nie chcę tradycyjnego koka, uważam, że w takiej fryzurze wyglądam... hm, łyso? Po prostu nie podobam się sobie w ulizanych włosach. :p 

Moje typy:







Jakie są Wasze typy? W mojej głowie gnieździ się coś w stylu dwóch ostatnich upięć. Przedostatnie w ogóle wygląda prześlicznie. :)

Pozdrawiam serdecznie! :)
N.

piątek, 25 stycznia 2013

Produkt Dnia: Nivea, Aqua Sensation, nawilżający krem na dzień.


Hej! :)

Niniejszym rozpoczynam serię recenzji, którą najłatwiej było nazwać "Produkt Dnia", skrót: PD. :)


Bohater: Nivea, Aqua Sensation - Nawilżający krem na dzień.

Od producenta: "Aqua Sensation nawilżający krem na dzień przeciwko oznakom zmęczenia wzbogacony w masło shea i Hydra IQ. Zapewnia głębokie nawilżenie, dodaje energii zmęczonej skórze, dzięki SPF 15 i filtrom UVA pomaga chronić skórę przed negatywnym działaniem promieni słonecznych i przedwczesnym starzeniem, delikatna formuła z masłem shea odżywia skórę. Działanie: Zobacz i poczuj promienną oraz piękną skórę. Twarz jest intensywnie nawilżona, gładka i elastyczna, wygląda promiennie i świeżo." [źródło]


Konsystencja: Bardzo lekka i delikatna, dzięki niej krem wchłania się szybko i doskonale nadaje się od makijaż, nie roluje się - po kilku minutach dosłownie go "nie ma", widoczne jednak jest jego działanie.

Zapach: Świeży, dość intensywny, ale szybko ulatniający się. Po kilku minutach w ogóle nie czuć go na skórze.

Opakowanie:  Krem dostajemy w kartoniku z opisanymi właściwościami. Opakowanie jest szklane, z dodatkowym foliowym zabezpieczeniem pod plastikową zakrętką.

Działanie: Jakiś czas borykałam się z przesuszoną skórą na policzkach i czole. Moja cera była też poszarzała, wyraźnie zmęczona. Chwilę kontemplowałam zakup tego kremu w trakcie promocji (bo "nowość"), bo zastanowieniu włożyłam do koszyka. Po niedługim czasie zauważyłam efekty stosowania kremu - przesuszone skórki zniknęły, skóra na twarzy stała się wyraźnie odżywiona, mniej szara i zmęczona. Jestem z niego bardzo zadowolona, z przyjemnością sięgnę po kolejne opakowanie.


Cena: 15 - 20 zł.
Pojemność: 50 ml.
Ważny: 12 miesięcy od otwarcia.

Skład: Aqua, Glycerin, Glyceryl Glucoside, Dicaprylyl Ether, Methylpropanediol, Butyrospermum Parkii Butter, Cyclomethicone, Cetyl Alcohol, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Octocrylene, Ethylhexyl Salicylate, Nylon-12, Potassium Cetyl Phosphate, Hydrogenated Palm Glycerides, Sodium Phenylbenzimidazole Sulfonate, Tapioca Starch, Dimethicone, Carbomer, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Ethylhexylglycerin, Methylparaben, Trisodium EDTA, Phenoxyethanol, Propylparaben, Butylphenyl Methylpropional, Limonene, Citronellol, Linalool, Benzyl Alcohol, Parfum.

Wybaczcie zdjęcia "kalkulatorem", postaram się coś z tym zrobić.

Pozdrawiam serdecznie! :)


niedziela, 20 stycznia 2013

Na dobry początek... Nowości! :)

Hej :)

Po tak długiej przerwie zdecydowałam się na "arcylekki" post. No, może nie taki lekki dla portfela... Ale za to jak przyjemny!
Co nowego znalazło się w mojej kosmetyczce? :)


Usta - pomadka ochronna i dwa lip tinty Bell. Tinty mają wspaniałe kolory (numerki 4 i 5). Niestety, nie pokażę Wam, jak się prezentują, postaram się to zrobić, gdy tylko to okropne zimno zejdzie mi z ust.

                                      

Rimmel Match Perfection w kolorze 010, róż Inglot (nr 68, matowy), korektor Bell (nr 1). Podkład u mnie sprawdza się doskonale, róż to moje grudniowe zauroczenie, a korektora jeszcze nie testowałam, czeka na swoją kolej. :)


Powszechnie znana, z lubieniem różnie bywa, odżywka do paznokci Eveline (diamentowa). Ja lubię. :)


Tonik Eva Natura, krem na dzień Nivea Aqua Sensation - lubię oba. :)


Jestem zdecydowanie mascaroholiczką. Bell, No limit i Lovely, Spectacular Me. Ponadto - Miss Sporty, Studio Lash Eye liner.

A poza kosmetyczką... ;)


Woski Yankee Candle! Skusiłam się po raz pierwszy i już uwielbiam! Zdecydowanie umilają czas podczas nauki. :)


No i jeszcze świąteczne prezenty: książki kucharskie. :)

Jesteście czegoś szczególnie ciekawe? Może macie preferencje co do kolejności recenzji? Zachęcam do komentowania, pozdrawiam cieplutko! :)

N.

piątek, 18 stycznia 2013

Wracamy!

Hej! :)

Już jutro wracamy na stare. Możecie się spodziewać wielu nowych tematów i naszej częstszej obecności. Stęskniłam się za Wami! :)

N.