Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 października 2011

#43. A sypnij mi tu brokatem!

Dlaczego taki tytuł? A bo wyjdzie w trakcie. ;)
Dziś na tapecie Cienie do powiek Duo Fashion Trendy firmy Quiz (nr 19). Odrobina słoczy:






Jak widać na powyższych zdjęciach - osypują się. Brokat wędruje po całych policzkach. Nawet, gdy użyjemy bazy. Tutaj pigmentacja całkiem w porządku, ale na powiekach kiepska. Poniżej przykładowy makijaż (wybaczcie mi niedociągnięcia - tusz na linii wodnej i lekko posklejane rzęsy).



Z tego, co widziałam, to owych cieni nie ma w sklepie internetowym Quiz.

Serdecznie dziękuję firmie Quiz Cosmetics za przesłanie mi kosmetyków do testowania. Podkreślam, iż ten fakt nie miał jakiegokolwiek wpływu na powyższą recenzję.

***

Co u mnie? Nie mam czasu. Staram się wrzucać notki, ale padam na twarz przed komputerem. W poniedziałek wróciłam ok. 19.30 z zajęć, zjadłam kolację, włączyłam komputer i... zasnęłam na klawiaturze. W dodatku dziś na prahistorii jakiś psychol koło mnie usiadł. Ale o tym innym razem, bo jeszcze jestem w szoku. 
No i złożyłam wniosek o stypendium, może się uda, trzymajcie kciuki! :)

Pozdrawiam,
Motylica. :*

czwartek, 6 października 2011

#41. Krrrrrwisty pazur. ;)

Przychodzę dziś z recenzją pierwszego kosmetyku z paczki od firmy Quiz Cosmetics - lakieru do paznokci nr 10 z serii Safari. :)


Białe błyski na paznokciach, to nie prześwity, tylko odbijające się światło. ;)

Cóż mam do powiedzenia na temat lakieru?  
Pierwsze wrażenie: duża buteleczka, bo aż 12 ml. Fajny design opakowania, ale obstawiam, że niedługo zeberka się zetrze.
Pędzelek: wąziutki, ale łatwo się nim operuje przez dłuższy uchwyt. Ja takie lubię, bo nie mam zbyt dużych płytek paznokci.
Wysychanie: pierwsza klasa! Bardzo szybko wysechł, co aż mnie zadziwiło.
Kolor: krwista czerwień, wydaje się być bratem - bliźniakiem lakieru Essence z wycofanej serii Multi Dimension nr 77.
Trwałość: trzy dni na bazie, z top coatem przeciw obżeraniu paznokci. :p Trzeciego dnia zauważyłam starte końcówki, odprysków brak.
Cena i dostępność: ~ 4 zł w sklepie internetowym Quiz, widziałam też w sporym chińskim markecie przy ul. Dworcowej w Bydgoszczy, czekając na autobus zerkałam przez szybę - było tam pełno kosmetyków Quiz.

Serdecznie dziękuję firmie Quiz Cosmetics za przesłanie mi kosmetyków do testowania. Podkreślam, iż ten fakt nie miał jakiegokolwiek wpływu na powyższą recenzję.

***

Nadszedł czas na kilka słów nt. mojej nieobecności. Od wtorku mam zajęcia na pierwszym kierunku, a od jutra na drugim, więc lepiej nie będzie. W weekendy mogę wrzucać makijaże, bo wtedy jest przynajmniej na tyle jasno, że cokolwiek widać - rankiem wita mnie ciemność. :p Postaram się w miarę systematycznie pisać. 
Już czeka na mnie mnóstwo pracy - do tłumaczenia mam Katylinarki Cycerona, do przeczytania św. Augustyna... No i regularna praca z językiem greckim. I tak dobrze, że znam alfabet. :D
Ale wiecie doskonale, że Was poczytuję i komentuję. 
Pozdrawiam serdecznie,
Motylica. :*

czwartek, 22 września 2011

Recenzja: Bourjois, Volume Glamour Ultra Care Mascara.

Ale zimno! Już dostałam kataru, świetnie. Przychodzę dziś do Was z recenzją. Cały czas szukam swojego stylu pisania recenzji, także znów inna forma. No, może troszeczkę. ;)




Bourjois, Volume Glamour Ultra Care Mascara (ocena Wizażu: 3.76)



KWC mówi tak:


"Podwaja objętość rzęs tak łatwo i szybko, a w dodatku jest dla nich niezwykle szczodry - odżywia je i chroni. Jego hipoalergiczna formuła pozostaje łagodna nawet dla wrażliwych oczu.
Olejek bawełniany bogaty w witaminy E i kwasy omega 6 - ma właściwości regeneracyjne i łagodzące. Olejek ze słodkich migdałów ma właściwości regeneracyjne i odżywcze. Kremowa konsystencja balsamu ładnie modeluje i oddziela rzęsy od nasady aż po końcówki. Otacza je troskliwą opieką, chroniąc przed zanieczyszczeniami środowiska zewnętrznego i klimatyzacją. Delikatna dla oczu i niezwykle łatwa do demakijażu maskara Volume Glamour Ultra Care gwarantuje pełen komfort już od chwili aplikacji!
Cena: 46zł / 12ml"


Po pierwsze - czego ja oczekuję od tuszu, jaki tusz mnie zadowoli? Mam dość długie, ale niezbyt czarne na końcówkach rzęsy, więc szukam intensywnej czerni i dodatkowej objętości. Dodatkowo - noszę soczewki kontaktowe, więc tusz po prostu NIE MOŻE (!) się osypywać, bo masakra murowana.
Więc zaczynam recenzję.

Tusz ten jest naprawdę czarny. Taka "czarna czerń" (+). Niestety, nie ma takiego zwężenia, dzięki któremu nadmiar tuszu zostaje w opakowaniu i trochę za dużo się go wydobywa (-), dodatkowo robi troszkę bałaganu (-) - brudzi opakowanie, specjalnie nie wyczyściłam swojego, żeby pokazać Wam jak to wygląda:


Szczoteczka jest spora, lubię takie, łatwo się nią operuje (+)


Ten tusz najlepiej nakładać "zygzakiem", wtedy można nałożyć odpowiednią ilość na rzęsy, nie sklejając ich. Efekt volume jest widoczny już po pierwszej warstwie (+), oczywiście, im więcej warstw, tym efekt jest intensywniejszy - dwie warstwy wyglądają najlepiej, nie trzeba się bawić (+), a z tuszami pięciowarstwowymi też się już spotkałam. 
Prezentacja efektu:

"Gołe" rzęsy

Jedna warstwa

Dwie warstwy

Efekt przy całej twarzy

Tusz się nie osypuje (+), a oczy tarłam, dotykałam, próbowałam na wszystkie sposoby. Właściwości regeneracyjne? Nie zauważyłam, żeby jakoś specjalnie wypadały mi rzęsy (+). Jest bardzo, naprawdę bardzo łatwy w demakijażu (+) - chusteczki, mleczka, micele doskonale sobie z nim radzą. Po... 1.5 miesiąca nie zasechł, jest "pierwszej świeżości" (+) - oby dalej żył długo i szczęśliwie.
Co do ceny - ja trafiłam na promocję w Douglasie i nabyłam za dużo mniej, niż napisano w KWC, bo było to poniżej 35 zł (+).

Plusy : minusy
9 : 2

Podsumowanie:
Jest to mój ulubiony tusz, dopóki nie trafię na lepszy. Idealny dla osób noszący soczewki kontaktowe. Polecam serdecznie! :)

Pozdrawiam,
Motylica :*

czwartek, 8 września 2011

Recenzja: Essence, Stay with me longlasting lipgloss (01 Me & my ice cream).

Z okazji, że zaliczyłam egzamin ze sztuki antycznej na 5 (se se :D), postanowiłam poświęcić chwilkę i wrzucić Wam taką oto recenzję. :)

Essence, Stay with me longlasting lipgloss - 01 Me & my ice cream.



Producent:
Nowość, którą musisz mieć - błyszczyk, który łączy intensywność koloru z delikatnym połyskiem. Dostępny w siedmiu niesamowitych odcieniach.

Motylica:
Błyszczyk jest uwięziony w niewielkim opakowaniu (+), niewątpliwie zmieści się w każdej torebce, torebeczce, torbie, a od przypadku - nawet w kieszeni. Jego aplikator chyba można tylko kochać lub nienawidzić. Ja jestem z tych, które go kochają. Idealnie wpasował się w kształt moich ust (+), nie mam problemów z aplikacją kosmetyku bez lusterka (+). Pachnie Mambą (+)! Smakuje dość neutralnie, aczkolwiek w ustach długo utrzymuje się chemiczny posmak (-). Niestety, odrobinę zbiera się w zagłębieniach warg (-). Ma piękny kolor z lustrzanym połyskiem, za to bez drobinek (+). Utrzymuje się na moich ustach ok. 2 godzin (+), ale ja nie mam skłonności do zjadania tego, co mam na ustach. (;p). Dodatkowo zauważyłam, że gdy zniknął połysk, pozostał jednak delikatny kolor (+)!
Baaardzo go lubię, niewątpliwie sięgnę po inne odcienie.

Błyszczyk na ustach:




Próbka koloru na dłoni:


Cena / pojemność: 8,99 zł / 4 ml
Plusy - minusy: 7:2

***

A poza tym... Na piątek mam przeczytać ze dwadzieścia lektur na egzamin z literatury antycznej. 
Jedna z nich jest w takim oto rozmiarze
(porównanie z moim blogowym zeszytem A5)
:


Przemilczę. <lol>

Pozdrawiam cieplutko,
Motylica. :*

sobota, 3 września 2011

Recenzja: Clean & Clear, Głęboko oczyszczająca pianka do mycia twarzy.

"Efekt: czysta i piękna skóra. Pianka do mycia twarzy CLEAN & CLEAR dokładnie oczyszcza skórę nie wysuszając jej. Świeża pianka zawiera składnik zwalczający pryszcze. Skutecznie usuwa brud, tłuszcz i makijaż, a Twoja skóra staje się czysta, gładka i piękna."

 Tutaj jest widoczne moje zużycie. :)



Zaznaczam na wstępie, że moja cera jest mieszana ze skłonnością do wyprysków zwłaszcza w strefie T, a recenzowanego kosmetyku używam od dwóch miesięcy raz, dwa razy dziennie.
Cóż mogę o nim powiedzieć? Ani mnie nie ziębi, ani nie grzeje. Myślę, że ostatecznie plusy i minusy rozłożą się po równo.
Zacznę od zapachu. Jak nie drażni mnie intensywny zapach chusteczek Alterry, tak ten jest paskudny, bardzo chemiczny i dość intensywny, a dodatkowo utrzymuje się na twarzy. Błeee.
Skuteczność. Hmm. Oczyszcza z resztek makijażu, tłuszczu, brudu. Tutaj nie mam zastrzeżeń, pory nie są zapchane. Ale proszę mi wytłumaczyć jedno. Gdzie się podziało to działanie "antypryszczowe"? Hm? Otóż takowego NIE MA! Wypryski pojawiały się tak jak zwykle u mnie (no, wiadomo kiedy. :p). Nie było ich ani mniej, ani więcej. Kilka niespodzianek jest nawet widocznych na zdjęciach z wyjściowym makijażem. Nie tak przecież miało być, prawda? Poza tym - kosmetyk nie wysuszył mi skóry, nawilżenie jest ok., bez zastrzeżeń w tej kwestii.
Plusem tego kosmetyku zdecydowanie jest wydajność, moje zużycie mogliście zobaczyć na pierwszym zdjęciu.
Skóra rzeczywiście jest czysta i gładka - jak pupcia niemowlaczka. :p

Podsumowanie:
+ forma pianki, wydajność, dobre oczyszczenie twarzy, kosmetyk nie wysusza, skóra jest gładka.
- zapach, brak efektu "antypryszczowego", który obiecuje producent, więc jest to ogromny minus.

Czy kupię ponownie? Nie. Wolę dołożyć troszkę pieniążków i kupić coś lepszego. Co polecacie?

Cena / pojemność: ~ 15 zł / 150 ml

Dla zainteresowanych skład: